niedziela, 20 sierpnia 2017

Ciastko managera.... czyli włoski deser

Tyraj misiu, tyraj....  powiedział Paweł do Kohersen MyCook, włączając robota, po czym postawił mi przed nosem moje ulubione cafe latte.
No cóż - nawyki managerskie nie opuszczają mojego męża nawet w kuchni, a że tiramisu nazywane przez nas ciastkiem managera to nasz ulubiony deser, więc co jakiś czas Paweł je przyrządza.
Pochodzenie tiramisu nie zostało do końca wyjaśnione - według jednej z wersji deser powstał w Sienie na przełomie  XVII i XVIII wieku, według innej - moim zdaniem bardziej prawdopodobnej, tiramisu stworzyli Roberto Linguanotto, właściciel restauracji "Le Beccherie" i jego praktykanta Francesca Valori, której panieńskie nazwisko brzmi właśnie Tiramisu.
Niezależnie od tego, kto jest twórcą tiramisu, dla nas od lat jest ulubionym dodatkiem do kawy.



Składniki - proporcje na prostokątną formę z odpinaną obręczą o wymiarach 28 x 19 cm i wysokości 7 cm
  • 500 g serka mascarpone
  • około 280 g podłużnych biszkoptów tzw. ladyfingers (często bywają w sklepach Lidl w opakowania po 200 g)
  • 300 ml mocnej kawy dobrze wystudzonej
  • 4 bardzo duże jajka lub 5 małych
  • 100 ml likieru Amaretto
  • 6 łyżek cukru pudru
  • szczypta soli do ubijania białek
  • 4-5 łyżek naturalnego kakao
Uwaga: zamiast likieru Amaretto można dodać wino Marsala - wtedy do 200 ml mocnej kawy dodajemy 200 ml wina
Przygotowanie
Wariant dla tradycjonalistów
Zaparzyć mocną kawę, najlepiej espresso i wystudzić. Kiedy kawa będzie już zimna dodać 5 łyżek stołowych likieru Amaretto. Dno formy wyłożyć papierem do pieczenia.
Żółtka ubić z cukrem na jasny puszysty krem, korzystając z najwyższych obrotów miksera. Po około 5 - 7  minutach ubijania dodać dwie łyżki likieru Amaretto. Zmniejszyć obroty miksera do średnich  i  stopniowo - po dwie trzy łyżki dodawać serek mascarpone. Miksować do czasu,aż masa będzie gładka.
Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę i partiami dodawać do masy serowo jajecznej. Całość delikatnie wymieszać.
Biszkopty zanurzać na chwilkę (nie powinny za mocno nasiąknąć) z obu stron w mieszaninie espresso i alkoholu i układać na dnie formy. Na biszkopty wyłożyć połowę kremu serowego, a na nim ułożyć kolejną warstwę nasączonych kawą biszkoptów  i drugą warstwę masy serowej. Wyrównać wierzch deseru, całość przykryć folią i odstawić na noc do lodówki. Przed podaniem posypać kakao lub startą na proszek gorzką czekoladą.
Podawać mocno schłodzone.

Wariant dla użytkowników robota Kohersen MyCook
Zaparzyć mocną kawę, najlepiej espresso i wystudzić. Kiedy kawa będzie już zimna dodać 5 łyżek stołowych likieru Amaretto.  Dno formy wyłożyć papierem do pieczenia.
Jeśli zabrakło Wam cukru pudru to do naczynia głównego wsypać zwykły cukier, ustawić czas 10 sekund, prędkość 10.
Założyć motylek, dodać żółtka, ustawić czas 3 minuty, prędkość 4
Dodać dwie łyżki likieru Amaretto, ustawić czas 15 sekund, prędkość 2
Dodać serek mascarpone, miksować przez 90 sekund z prędkością 2, aż masa będzie gładka.
Krem przełożyć do innego naczynia, a naczynie główne umyć.
Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę, ustawiając czas 3 minuty,  prędkość 5 (podczas ubijania nie zakładamy MK - otwór w pokrywie powinien pozostać otwarty).
Pianę z białek dodawać partiami do masy serowo jajecznej. Całość delikatnie wymieszać.
Biszkopty zanurzać na chwilkę (nie powinny za mocno nasiąknąć) z obu stron w mieszaninie espresso i alkoholu i układać na dnie formy. Na biszkopty wyłożyć połowę kremu serowego,  a na nim ułożyć kolejną warstwę nasączonych kawą biszkoptów  i drugą warstwę masy serowej. Wyrównać wierzch deseru, całość przykryć folią i odstawić na noc do lodówki.
Przed podaniem posypać kakao lub startą na proszek gorzką czekoladą.
Podawać mocno schłodzone.


czwartek, 17 sierpnia 2017

Piernik gryczany (bez jajek, cukru i mleka)

Ten przepis, opracowany przez Monikę Mrozowską, nie jest na naszym blogu nowością, publikowałam go już w ubiegłym roku, ale tym razem dostosowałam do wykonania w robotach termomiksujących, a dokładniej piernik został przygotowany w robocie Kohersen Mycook.
Również mąkę gryczaną i przyprawę do piernika zrobiłam sama, dosłownie w kilka chwil.
Piernik nie zawiera glutenu, jajek, cukru i mleka, a mimo to jest wyjątkowo smaczny. Warto zachować sobie ten przepis, bo choć do świąt jeszcze sporo czasu, to w ferworze przygotowań, możemy o nim zapomnieć.
Mam nadzieję, że i Wam będzie smakował, a użytkownikom termomikserów ułatwi życie.

Składniki
  • 145 g kaszy gryczanej (u nas niepalonej)
  • 105 ml płynnego miodu wielokwiatowego
  • 100 g suszonych śliwek
  • 1 średnia cukinia (około 300 g)
  • 4 łyżki roztopionego oleju kokosowego
  • 2 łyżki przyprawy do piernika
  • 1 łyżka octu
  • 3 łyżeczki kakao lub karobu
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej 

Przygotowanie
Kaszę gryczaną wsypujemy do naczynia głównego i mielimy na mąkę (czas 2 minuty, prędkość turbo). Po zmieleniu przesypujemy do innego naczynia i mieszamy z sodą oczyszczoną i przeprawą do piernika. Cukinie obieramy ze skórki, kroimy na mniejsze kawałki,wkładamy do naczynia miksującego, ustawiamy czas 20 sekund, prędkość 7. Do zmiksowanej cukinii dodajemy przesianą mąkę gryczaną, pokrojone na mniejsze kawałki śliwki, miód, kakao oraz olej kokosowy i wyrabiamy za pomocą łopatki przez 5 minut z prędkością 7–8. Po 3 min przerwany wyrabianie, dodajemy ocet, zgarniamy masę ze ścianek i ponownie uruchomiamy mikser. Ciasto przelewamy do formy posmarowanej olejem kokosowym i pieczemy w nagrzanym do 200 stopni piekarniku (grzanie góra i dół) około 25 minut.
Piernik  można dodatkowo ozdobić polewą i posypać orzechami.
Smacznego :)


niedziela, 13 sierpnia 2017

Mini serniczki na zimno z serków waniliowych

Nie należę do osób, które kształtują trendy kulinarne w polskiej blogosferze, nie wstydzę się przyznać, że uwielbiam wszystko co słodkie, dobrej jakości ceramikę i książki kucharskie, z których często korzystam.
Książki i poradniki kulinarne są dla mnie inspiracją do eksperymentów i ulepszania przepisów, w taki sposób, aby smakowały nam i naszym gościom. Ceramika nadaje moim wyrobom charakteru, a słodycze..... ? Te uwielbiam w każdej postaci bez wyjątku :)
Mini serniczki,  które widzicie na zdjęciu zostały przygotowane w niewielkich ramekinach. Dodatkowo ozdobiłam je serduszkami zrobionymi z malinowej galaretki.
Takie serniczki to deser uniwersalny. Szybki do przygotowania, niedrogi i bardzo smaczny.
Przepis dostałam od naszej koleżanki Sabinki, mam nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu

Składniki
  • 5 małych serków homogenizowanych o smaku waniliowym (po około 140 g każdy)
  • 200 ml mocno schłodzonej śmietany kremówki 36%,
  • 6-7 łyżeczek żelatyny rozpuszczonej w wodzie
  • 2-3 łyżki cukru pudru
  • 2 galaretki owocowe (smak do wyboru), 
  • opcjonalnie ulubione owoce.
Przygotowanie
Żelatynę zalewam kilkoma łyżkami gorącej wody i podgrzewając mieszam do czasu, aż się rozpuści. Trzeba jedynie uważać, aby nie doprowadzić do wrzenia.
Śmietanę ubijam na sztywno, pod koniec ubijania dodaję stopniowo cukier puder, a na sam koniec nie przerywając ubijania, kolejno po jednym serku waniliowym. Kiedy masa dobrze się połączy dodaję żelatynę i miksuję jeszcze około minuty.
Masę sernikową przelewam do formy lub foremek i wkładam na 3 do 4 godzin do lodówki. Kiedy serniczki stężeją, zalewam je powoli chłodną galaretką, dekoruję owocami  i gotowe!
Czasami wycinam z  gotowej już galaretki różne kształty i ozdabiam każdą porcję, tak jak widzicie na zdjęciu.


piątek, 11 sierpnia 2017

Zróbmy sobie.... masło

Takie prawdziwe, śmietankowe, mega smarowne.
Idealne do pajdy świeżego chleba i domowej chałki, posypanej obficie kruszonką.
Bez tłuszczów roślinnych i innych zbędnych dodatków jak barwniki, aromaty czy emulgatory.
Po prostu masło ze śmietany, jak to za dawnych lat bywało.
A jeśli jeszcze uda Wam się kupić śmietanę od rolnika, to już będzie naprawdę suuuuper :)
Zasada jest prosta - im tłustsza śmietana, tym więcej masła z niej otrzymamy.

Masło można przygotować w domu na kilka sposobów. Romantycy, tęskniący do tradycji i sielskich wiejskich widoków mogą wyszukać gdzieś na targach staroci starodawne, pięknie maselnice i w zaciszu domowego ogrodu godzinami ubijać śmietanę, podziwiając przy tym piękno okolicznej przyrody.
Pozostałym łatwiej będzie zrobić masło metodą słoikową, zajmie to co prawda kilkadziesiąt minut, ale nie ma rzeczy niemożliwych, Dodatkowo po roku potrząsania słoikiem wyrobicie sobie bicepsy jak u kulturysty :)
Najszybciej  i bez wysiłku można przygotować cudownie śmietankowe, domowe masło korzystając z robota kuchennego takiego jak np. Kohersen Mycook, który całą pracę wykona za nas w dosłownie 3 do 5 minut, w a bonusie otrzymamy jeszcze pyszną maślankę.

Składniki
  • 500 - 600 ml śmietany o zawartości tłuszczu 36% lub więcej (w sklepach jest już dostępna śmietana o zawartości tłuszczu 42%)
  • opcjonalnie: szczypta soli

Metoda dla słoikowców
Wlać śmietanę do słoika o pojemności minimum 1,5 litra i energicznie potrząsać (czas ubijania masła zależy od jakości śmietany i....  siły z jaką potrząsamy słojem - średnio zajmuje to od 30 minut do godziny czasu).
Kiedy od płynu (czyli maślanki) oddzielą się już grudki masła, odlewamy maślankę, a masło przekładamy na gęste sito, przepłukujemy bardzo zimną wodą i potrząsając sitem formujemy kulkę.

Metoda dla użytkowników Kohersen Mycook
Założyć motylek, do naczynia miksującego wlać schłodzoną śmietanę, ubijać z prędkością 5 przez 3 do 5 minut. Czas ubijania zależy od zawartości tłuszczu w użytej śmietanie. Zlać maślankę, przełożyć masło do gęstego sita i przepłukać zimną, a jeszcze lepiej lodowatą wodą.
Potrząsając sitem uformować kulkę masła.

Domowe masło zachowuje świeżość około 6 do 9 dni. Z 500 ml śmietany o zawartości tłuszczu 36%  otrzymujemy około 190 -210 g masła,  cena jest więc porównywalna do najtańszego masła dostępnego na sklepowych półkach, ale.... wiemy co jemy :)
To co może Was zdziwić to... kolor masła, Naturalne, domowe masło ma niemalże biały kolor, natomiast to, które jest dostępne w sklepach, swoją kremową lub żółtawą barwę zawdzięcza dodawanemu w procesie produkcji karotenowi.



poniedziałek, 31 lipca 2017

Tajskie czerwone curry / Red thai chicken curry

Proste, szybkie do przygotowania i wyjątkowo smaczne tajskie czerwone curry z kurczakiem. Pikantne jak diabelski ogon, ze słodką nutą cukru palmowego i aromatem kokosa to świetny pomysł na szybki i niezbyt drogi obiad.
Przygotowaliśmy, zjedliśmy i możemy ze spokojnym sumieniem zarekomendować wszystkim miłośnikom kuchni tajskiej.
Jeśli nie lubicie zbyt ostrych potraw, możecie zamiast chili dodać czerwoną paprykę.



Składniki:
  • około 75 dag piersi z kurczaka 
  • 1 puszka (400 ml) mleka kokosowego
  • 1 lub 2 papryczki chili
  • 10-12 strąków zielonej fasolki
  • 3-4 liście limonki kaffir
  • 2 łyżeczki czerwonej pasty curry
  • 2-3 łyżka oleju do smażenia
  • 1 łyżka cukru palmowego
  • duża szczypta galangalu
Uwaga: składniki takie jak galangal, pasta curry, liście limonki kaffir, cukier plmowy można bez problemu kupić w sklepach internetowych Kuchnie Świata
Przygotowanie
Na patelni rozgrzewam olej, dodaję czerwoną pastę curry i smażę około 1 minuty. Na drugiej patelni podsmażam na złoty kolor pokrojone w kostkę piersi kurczaka. Stąki fasoli kroję na około 3 cm kawałki, a oczyszczone z nasion papryczki chili w cienkie plasterki.
Do pasty curry dodaję mleko kokosowe, podsmażone mięso z kurczaka i pozostałe składniki i na niewielkim ogniu gotuję, aż mięso będzie miękkie.
Podaję z ryżem.


Camelkowe opowieści

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...