poniedziałek, 22 maja 2017

Bananowy shake czyli pożywny koktajl z quinoa

Dzisiejszy wpis ucieszy pewnie wszystkich koktajlomaniaków i fanów zdrowego odżywiania. Ponieważ ostatnimi czasy namiętnie testujemy nowy blender Breville Blend-Active Pro  postanowiliśmy podzielić się z Wami przepisami na super smaczne i jeszcze zdrowsze koktajle. Paweł oczywiście pozostaje przez cały czas wierny komosie ryżowej, którą dodaje do większości smoothies i shaków. Właśnie napoje z domieszką quinoa najchętniej zabiera ze sobą  na uczelnię. Są bardzo pożywne i zarazem zdrowe, oprócz owoców, dosmaczamy je często miodem,  syropem z agawy albo syropem klonowym.

Pomysł na zabieranie ze sobą koktajli na dłuższe pobyty poza domem zaczął się właśnie od… blendera personalnego. 
Zazwyczaj żadne z nas nie miało rano ochoty zajmować się przelewaniem przygotowanych soków owocowych czy smoothies, a w przypadku blenderów osobistych ten problem odpada.
Wkładasz wszystko do bidonu, miksujesz, nakładasz przykrywkę z ustnikiem i zabierasz bidon ze sobą. 
Możesz mu jeszcze założyć termoizolacyjne "ubranko", aby napój pozostał zimny.
Także na siłownię takie rozwiązanie jest rewelacyjne ;) 
A przepisy znajdziecie poniżej.

Składniki
wersja na dłuższy pobyt poza domem, z poniższych proporcji otrzymacie 500 ml gęstego napoju
  • 1 bardzo duży banan
  • opcjonalnie kawałek mango
  • 2 lub 3 czubate łyżki ugotowanej komosy ryżowej
  • mleko (ilość wg uznania w zależności od tego jak gęste koktajle lubicie)
  • miód do smaku
Składniki
wersja na napój po treningu na siłowni (uzupełnia niedobory mikroelementów)
  • 1 bardzo dojrzały banan
  • około pół szklanki soku pomarańczowego 
  • około 1 szklanki niegazowanej wody mineralnej
  • 1 łyżka miodu
  • duża szczypta soli 
Ps. Jeśli bezpośrednio po treningu nie wracam do domu, to do tej wersji także dodaję komosę ryżową i nieco więcej miodu.
Przygotowanie
Wszystkie składniki umieścić w bidonie blendera. Miksować do uzyskania ulubionej konsystencji. I gotowe!
Smacznego ;)



piątek, 19 maja 2017

Kurczak tandoori / tandoori chicken

Popularny zarówno w Indiach jak i Pakistanie, kurczak tandoori jest specjalnością prowincji Pendżab. Tradycyjnie przygotowuje się go w wykonanych z gliny piecach tandoor, w których temperatura często przekracza 450 stopni (dla porównania mój piekarnik osiąga maksymalnie 300 stopni z włączoną funkcją termoobiegu).
To m.in. jeden z powodów dla których w domowych warunkach tak trudno odtworzyć smak oryginalnego kurczaka tandoori. 

Mimo, że miałam okazję wielokrotnie jeść to danie przygotowane w tradycyjnym piecu, to uważam, że nasz domowy tandoori chicken wcale nie jest gorszy, choć niestety nie ma dymnego aromatu ;) 
Można oczywiście przygotować kurczaka tandoori na grillu, co także wielokrotnie robiliśmy.
Mieszanki tandoori masala używa się także do marynowania krewetek, ryb, wołowiny i baraniny. Piekłam kiedyś pstrąga tandoori - był wyśmienity.


Składniki 
proporcje dla 3-4 osób
  • około 1 kg podudzi lub udek z kurczaka, czasami przygotowuję tandoori z piersi kurczaka (jak widać na zdjęciu) lub z całego kurczaka pokrojonego na kilka części.
  • 2 łyżeczki mieszanki garam masala
  • 2 łyżeczki mieszanki tandoori masala
  • 1 łyżeczka kashmiri chilli (można zastąpić zwykłą mieloną papryką chili)
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • 1 łyżeczka startego imbiru
  • 1 łyżeczka przeciśniętego przez praskę czosnku
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego
  • 1 łyżka oleju
  • ok. 150 do 200 ml gęstego jogurtu
  • 2 łyżki soku z limonki (lub cytryny)
  • sól i pieprz do smaku
Ps. 
Garam masala i tandoori masala są dostępne m.in. w sklepie Kuchnie Świata

Przygotowanie
Mięso pozbawiam skóry, kości*** i dokładnie myję. Większe kawałki udek lub podudzi dość głęboko nacinam w dwóch - trzech miejscach. Jeżeli przygotowuję tandoori chicken z piersi kurczaka, to kroję je na kawałki o wymiarach około 2x3 cm. Pokrojone mięso przekładam do dużej miski, skrapiam sokiem z limonki, oprószam solą i pieprzem.
Pozostałe przyprawy mieszam z jogurtem, olejem, posiekanym czosnkiem i imbirem. Tak przygotowaną marynatą nacieram każdy kawałek kurczaka i odstawiam na noc do lodówki.
Po wyjęciu z lodówki mięso pozostawiam na blacie w kuchni na około 30 minut, po czym układam kawałki na blasze wyłożonej papierem do pieczenia lub na kratce.
Tandoori z piersi kurczaka piekę w piekarniku nagrzanym do 230-240 stopni  przez około 15 minut, po czym przełączam na funkcję grillowania (tylko górna grzałka) i dopiekam jeszcze 3 do 5 minut. Tandoori z udek lub podudzi piekę około 20 - 25 minut i także dopiekam pod górną grzałką przez kilka minut.
Podaję najczęściej z ryżem basmati ugotowanym z dodatkiem kurkumy lub z ryżem jaśminowym. Doskonale smakuje też z chlebem naan
Przed podaniem można posypać posiekaną natką kolendry lub pietruszki.
Smacznego ;) 

ps. jeżeli nie zjecie wszystkiego, mięso tandoori możecie użyć jako składnik nadzienia do samosów. (tutaj znajdziecie kilka przepisów)
***
nie jest konieczne trybowania mięsa, ale mięso z kością musimy piec nieco dłużej.


wtorek, 16 maja 2017

Karkówka doskonała wolno pieczona

Jak wiadomo proste przepisy są najlepsze, a ten jest wyjątkowo łatwy.
Za to jaki efekt.... palce lizać :)

To jedno z popisowych dań Pawła, przyrządzał je zanim jeszcze powiedzieliśmy sobie sakramentalne "tak". 
Najpierw marynował karkówkę przez co najmniej jedną dobę, a później piekł w piekarniku kilka godzin, zużywając przy tym nieprawdopodobne ilości prądu.
Po tym, jak nasze kuchenne królestwo wzbogaciło się o wolnowar, skrócił się czas marynowania, a wydłużył czas pieczenia.
Na szczęście nasz Crock-Pot zużywa o wiele mniej prądu niż piekarnik, a ze względu na pojemność pomieści nawet duże porcje mięsa.

Stażu małżeńskiego nam przybywa, lat zresztą też, a ja niezmiennie lubię ten moment, kiedy Paweł pyta: "a może byśmy zjedli karkóweczkę na obiad?"  Tęskniłam za tym podczas pobytu w Arabii Saudyjskiej - tam nie było szans na kupienie jakiejkolwiek wieprzowiny, a taka rewelacyjnie miękka i aromatyczna karkówka, bez jakichkolwiek sztucznych dodatków jest doskonała do obiadu.
Spróbujcie sami.
Przygotowanie mięsa zajmuje Pawłowi około 15 minut plus oczywiście czas marynowania i powolnego duszenia.

Składniki
ilość przypraw jest podana w przybliżeniu, możecie ją modyfikować zgodnie z własnymi upodobaniami.
  • 2,5 kg karkówki wieprzowej
  • 3 łyżeczki soli
  • 2 płaskie łyżeczki mielonego pieprzu
  • 6 dużych ząbków czosnku czosnek 
  • 3-5 łyżek majeranku
  • 1,5 łyżeczki mielonej papryki (słodkiej, ostrej lub pół na pół)
  • olej do natarcia mięsa i podsmażenia cebuli
  • 4 duże cebule (u nas najczęściej 2 białe i 2 czerwone)
  • około 100 ml bulionu lub wody
Przygotowanie
Karkówkę myję, osuszam papierowym ręcznikiem i obwiązuję sznurkiem. Sznurowanie mięsa nie jest konieczne, ale ponieważ zazwyczaj przygotowujemy większe kawałki i część zamrażamy, to zależy mi na tym, aby  mięso zachowało zwarty kształt.
Mięso nacieram olejem i przyprawami (solą, pieprzem, przeciśniętym przez praskę lub roztartym na pastę czosnkiem i papryką). Na samym końcu obsypuję obficie majerankiem, zawijam w folię spożywczą i wstawiam na minimum 10 godzin do lodówki, chociaż używając wolnowaru nie ma takiej potrzeby.
Następnego dnia, po wyjęciu mięsa z lodówki pozostawiam je na blacie w kuchni na około 30 minut do godziny. W międzyczasie kroję w piórka cebulę.
Teraz mamy do  wyboru dwa warianty. Jeśli korzystacie z wolnowarów Crock-Pot z powłoką  DuraCeramic, to najpierw na ostrym ogniu podsmażamy na niewielkiej ilości oleju cebulę. Jeśli korzystacie z innych modeli, to do misy najpierw wkładamy cebulę, a później mięso. Całość podlewamy bulionem lub wodą.

Czas wolnowarzenia
● opcja low - około 9 do 10 godzin
● opcja high - około 6 do 7 godzin


Karkówkę kroimy dopiero wtedy, kiedy całkowicie ostygnie, a jeszcze lepiej robić to następnego dnia, po schłodzeniu w lodówce.
Tak przygotowaną mięso można przechowywać w lodówce nawet 8-10 dni. 

W podobny sposób przygotowujemy karkówkę, jako wędlinę, niebawem postaram się zamieścić przepis.


poniedziałek, 15 maja 2017

Ogórkowa z quinoa

Zaczyna się sezon ogórkowy, więc grzechem byłoby nie zrobić zupy na własnoręcznie ukiszonych ogórkach. Tym razem jako inspiracja posłużyła nam "studencka zupa ogórkowa" Eryka Wałkowicza, na którą przepis znalazłam w jego najnowszej książce.
Nie obyło się oczywiście bez naszych modyfikacji. 
Ponieważ w oryginalnym przepisie był m.in. ryż, a Paweł od jakiegoś czasu jest wielkim fanem quinoa, postanowiliśmy sprawdzić jak będzie smakowała ogórkowa z takim dodatkiem.
Zwłaszcza, że komosa ryżowa jest bardzo uniwersalna i można ją dodawać do większości potraw jako zamiennik ziemniaków, kaszy czy właśnie ryżu.
Pomysł okazał się bardzo dobry i z pewnością nie poprzestaniemy na tym jednym eksperymencie.

Składniki
w nawiasach podałam modyfikacje, które wprowadziliśmy 
  • 2 litry klasycznego bulionu warzywnego (dodaliśmy wywar mięsny)
  • 4 średnie ziemniaki (zmniejszyłam ilość ziemniaków o połowę)
  • 1 marchewka starta na tarce o grubych oczkach
  • 2 szklanki startych ogórków kiszonych lub podobna ilość gotowego przecieru
  • 1 łyżka sosu sojowego (dodaliśmy ciemny sos sojowy)
  • sól i pieprz
  • świeży koperek
dodatkowo
ugotowany ryż pełnoziarnisty lub biała fasola.
Jak pisałam, dodaliśmy komosę ryżową, ale wydaje mi się że doskonałym dodatkiem będzie też fasola mung.

Przygotowanie 
Do gotującego się bulionu dodaję obrane, pokrojone ziemniaki i startą na tarce marchewkę. Gotuję, aż ziemniaki będą miękkie. Następnie dodaję ogórki kiszone i sos sojowy. Całość doprawiam solą i pieprzem. W międzyczasie oddzielnie gotuję komosę ryżową (na trzy - cztery osoby wystarcza ok. 80 do 110 g suchego ziarna), którą dodaję do zupy bezpośrednio przed podaniem.
Już na talerzach obficie posypuję zupę koperkiem.
Nie próbowaliśmy jeszcze zupy ogórkowej z ryżem, ale zamierzamy to niebawem zrobić. Myślę, że najbardziej odpowiedni będzie ryż basmati, ale strasznie mnie kusi, aby wypróbować ten przepis z dodatkiem dzikiego ryżu kanadyjskiego (takiego jak ten)

Ps. Fasolę mung, quinoa i różne rodzaje naprawdę doskonałego ryżu można znaleźć m.in. w sklepie Kuchnie Świata


piątek, 12 maja 2017

Wolnowar – wszystko co chcielibyście wiedzieć, ale boicie się zapytać

Wolnowar zagościł w naszym domu niemal cztery lata temu, o czym wspominała już na blogu. To wystarczający okres czasu, aby móc sprawdzić jego możliwości i uznać to urządzenie za wynalazek godny kulinarnego Nobla (oczywiście, jeśli kiedyś takowy będzie przyznawany).

I choć nazwa ewidentnie wskazuje na długie, powolne gotowanie, to wbrew temu co mogłoby się wydawać, dzięki wolnowarom możemy bardzo dużo czasu zaoszczędzić. W przeciwieństwie do szybkowarów,  crock pot (amerykańskie określenie wolnowarów i zarazem nazwa ich producenta) nie wymaga naszego nadzoru – tutaj nic nie wykipi, nic się nie przypali i nic nie wybuchnie.  Możemy spokojnie wyjść z domu i zostawić włączony wolnowar, aby po powrocie nałożyć sobie na talerz gorący obiad lub kolację. Ponieważ temat powolnego gotowania co jakiś czas powraca w formie pytań zarówno od czytelników bloga, jak i naszych znajomych postanowiłam zamieścić kilka postów poświęconych temu urządzeniu i dodać nieco przepisów z jego wykorzystaniem.  
 
Slow cooking – wolniej znaczy smaczniej – jak to się zaczęło

Sama historia powolnego gotowania (ang. slow cooking)  jest tak stara, jak dzieje ludzkości.  Od wieków była wykorzystywana do przyrządzania posiłków przez przedstawicieli różnych cywilizacji na całym świecie. Jednym z najbardziej znanych i popularnych dań wymagających długiego gotowania w niskiej temperaturze jest przyrządzamy w specjalnych glinianych garnkach marokański tajine.  Kto choć raz go spróbował, nigdy nie zapomni tego smaku i magicznej woni przypraw, które można uzyskać tylko dzięki wielogodzinnemu utrzymywania potrawy w temperaturze poniżej 100°C. Powolne gotowanie w glinianym garnku jest też bardzo popularne w południowo – zachodniej część Chin.
Również w tradycyjnej kuchni polskiej nie brak  potraw przygotowywanych zgodnie ze sztuką slow cookingu. Zapewne wielu z Was pamięta jeszcze smak ziemniaków, które zagrzebywało się w popiele wygaszonego ogniska i zjadało następnego dnia.  Podobnie bigos i niekwestionowaną królową polskich zup czyli rosół gotujemy na tzw. „wolnym ogniu”.
Obecnie slow cooking przeżywa swój renesans. Duża w tym zasługa Irvinga Naxona, który ponad siedemdziesiąt lat temu skonstruował i opatentował pierwszy wolnowar. Jednak prawdziwą  popularność  wolnowary zyskały dopiero trzydzieści lat później, kiedy firma  The Rival Company wprowadziła na rynek urządzenie o nazwie „CROCK – POT” zaliczane dziś w Stanach Zjednoczonych do najbardziej popularnych sprzętów kuchennych.  Także w Polsce wolnowary zdobywają coraz większe grono zwolenników, zwłaszcza wśród tych, którzy nie mogą poświęcić zbyt wiele czasu na przyrządzanie posiłków, ale jednocześnie zależy im na zdrowej i smacznej kuchni.

Wolnowar - czym jest, a czym nie jest 

Wolnowar (inaczej „slow cooker” albo „crock pot”) to bardzo prosty w obsłudze elektryczny garnek, w którym potrawy przyrządzane  są w temperaturze od około 75 do 93°C.  Jego jedynym zadaniem jest powolne podgrzanie umieszczonych w naczyniu składników i utrzymywanie ich przez długi czas w temperaturze poniżej poziomu wrzenia.  Zapobiega to kipieniu i przypalaniu posiłków, a zawartość naczynia jest ogrzewana równomiernie. Gotowanie w ten sposób mięsa powoduje, że włókna stają się bardzo miękkie i delikatne, a warzywa nie tracą jędrności i wrażliwych na wysokie temperatury, cennych dla zdrowia witamin.  Dzięki temu, że podczas gotowania nie musimy uzupełniać parujących płynów, potrawy z wolnowaru są bardzo aromatyczne i zachowują więcej składników odżywczych.

Jak jest zbudowany i jak działa wolnowar 

Wolnowar składa się z trzech elementów:

●  elektrycznej obudowy grzewczej z pokrętłem lub elektronicznym panelem sterowania i wbudowanym timerem

●   wyjmowanego  z obudowy naczynia, najczęściej kamionkowego lub odlewanego ze stopu metali i pokrytego powłoką nieprzywierającą. W przypadku niektórych modeli np. Crock-Pot® 6l DuraCeramic Saute zastosowano naczynia termoodporne, które mogą być wykorzystywane nie tylko w piekarniku, ale też na wszystkich rodzajach kuchenek (gazowych, elektrycznych, indukcyjnych) oraz umieszczane w lodówce lub zamrażarce

●  szklanej pokrywy z uchwytem


Na zdjęciu obok: Na górze wolnowar Crock-Pot® 6l DuraCeramic Saute, niżej szklana pokrywa przystosowana do wykorzystania w piekarniku i panel sterowania tego modelu.
 


Obsługa wolnowaru nie będzie stanowiła dla nikogo najmniejszego problemu
Urządzenie pracuje w dwóch lub trzech trybach:
  • High – potrawa jest podgrzewana szybciej i osiąga temperaturę około 90°C. Ta opcja jest idealna do potraw z wołowiny, dziczyzny i mięs niskiej jakości. Można z niej korzystać także wówczas, kiedy zależy nam na szybszym przygotowaniu dań z delikatnych składników. Korzystając z tej opcji można też upiec… chleb.
  • Low – potrawa jest podgrzewana do temperatury około 75-80 °C i następuje to znacznie wolniej niż w przypadku opcji „High”. Jest to doskonałe rozwiązanie, jeśli włączamy wolnowar przed wyjściem do pracy, a po powrocie chcemy zjeść ciepły posiłek, bez tracenia czasu na jego przygotowanie. Opcję „Low” wykorzystuję podczas gotowania rosołów i różnego typu wywarów, zup, potraw z drobiu, gulaszy warzywnych, leczo, powideł, ciast.
Panel sterowania w wolnowarze Crock-Pot 5,7 l
 ●  Warm - ta opcja służy do podtrzymywania temperatury ugotowanych już potraw.
W modelach sterowanych elektronicznie po zakończeniu gotowania crock pot przełącza się w tryb podtrzymywania temperatury samoczynnie, natomiast w przypadku wolnowarów sterowanych manualnie trzeba to zrobić ręcznie przy pomocy pokrętła. Niektóre modele manualne nie mają trybu „warm”.

Na co więc zwrócić uwagę wybierając wolnowar

Pojemność – wolnowar napełniamy maksymalnie do ¾ jego pojemności. Urządzenie o pojemności 2,4 litra będzie więc doskonałym rozwiązaniem dla 2 osobowej rodziny, ale w przypadku większej ilości domowników może okazać się zbyt małe.
Crock Pot z większą misą (od 4,7 do 6 litrów) umożliwia natomiast przygotowanie jednorazowo większych porcji lub dużych kawałków mięsa, które można np. zamrozić lub zjeść następnego dnia. Moim zdaniem wybierając wolnowar lepiej kupić urządzenie o większej pojemności i ewentualnie napełnić je do połowy, niż gotować „na raty”.

Misa wolnowaru Crock-Pot® 6l DuraCeramic Saute przystosowana do stosowania na wszystkich rodzajach płyt kuchennych, w piekarnikach, lodówkach i zamrażarkach.
●  Sposób sterowania – na rynku są dostępne zarówno urządzenia sterowane manualnie, jak i wyposażone w panele elektronicznie. Warto zwrócić uwagę czy model, który zamierzamy kupić ma wbudowany timer, który po ustawionym czasie gotowania przełączy wolnowar w tryb podtrzymywania temperatury. Wolnowary manualne będą natomiast bardzo dobrym rozwiązaniem dla osób, które pracują w domu lub mają małe dzieci i brak im czasu na przygotowywanie posiłków, ale będą pamiętać, aby wyłączyć urządzenie.


●  Rodzaj misy – najczęściej stosowane są misy kamionkowe lub z powłoką nieprzywierającą. Oba rodzaje możemy stosować w piekarniku, jednak misy odlewane ze stopu metali umożliwiają korzystanie z nich także na wszystkich typach kuchenek. To istotna funkcjonalność, jeśli chcemy wcześniej podsmażyć niektóre składniki, zanim umieścimy naczynie w podstawie grzewczej.
Wybierając kilka lat temu nasz pierwszy wolnowar opieraliśmy się wyłącznie na informacjach znalezionych w Internecie. Nie spodziewaliśmy się wówczas, że stanie się on jednym z najczęściej używanych sprzętów kuchennych.
Rozważając dostępne na polskim rynku marki zdecydowaliśmy się na model najstarszego i zarazem najbardziej uznanego procenta tych urządzeń czyli właśnie CROCK-POT®, wychodząc z założenia, że lepiej zapłacić odrobinę drożej, ale mieć sprzęt, który posłuży nam długie lata, niż tracić nerwy na ewentualne reklamacje.
Kupiliśmy najmniejszy dostępny model - sterowany manualnie wolnowar Crock-Pot® 2,4 l. Szybko się okazało, że dla nas jest on idealny do zup i gulaszy, ale jednak zbyt mały jeśli chcemy przygotować większe kawałki mięsa w całości (takie jak np. 2 kilogramowa karkówka do obiadu i kanapek),  powidła lub świąteczny bigos dla całej rodziny. 
Dokupiliśmy więc drugi, sterowany elektronicznie wolnowar Crock-Pot® 5,7l z możliwością ustawienia czasu gotowania w przedziale od 30 minut do 20 godzin, który służy nam bez zarzutu już prawie cztery lata.

Na zdjęciu: wolnowar Crock-Pot® 5,7l z kamionkową misą
Oba modele są wyposażone w solidne kamionkowe misy, które można stosować  do zapiekania potraw w piekarniku oraz myć w zmywarce.  Do mycia w zmywarkach przystosowane są także szklane pokrywy.  Jedyne czego żałuję, to fakt, że podczas kolejnej przeprowadzki zginął nasz mały slow cooker. Był naprawdę bardzo przydatny, zwłaszcza kiedy wyjeżdżaliśmy na krótkoterminowe kontrakty i zabieraliśmy go ze sobą.  Ze względu na niewielkie rozmiary nie sprawiał kłopotów podczas transportu i mogłam go zmieścić  nawet w bardzo malutkich kuchniach.
Od niedawna korzystam również  z nowego modelu – wolnowaru  Crock-Pot® 6l DuraCeramic Saute, który w przeciwieństwie do wyżej wspomnianych, ma misę wykonaną ze stopu metali i pokrytą bardzo trwałą powłoką DuraCeramic. Umożliwia to szybsze przygotowanie potraw i używanie naczynia łącznie z pokrywą na wszystkich typach płyt kuchennych i w piekarnikach.  Mogę w nim więc nie tylko wolnowarzyć, ale też smażyć  i zapiekać.  Ze względu na to, że ma okrągłą misę, jest wygodniejszy do przygotowywania ciast i chlebów.
I jeszcze jedna szalenie istotna informacja - powłoka DuraCeramic nie zawiera substancji stosowanych w produkcji teflonu (PTFE i PFOA).

Na zdjęciu: wolnowar Crock-Pot 6l DuraCeramic Saute z misą pokrytą powłoką nieprzywieralną DuraCeramic



Co i w jaki sposób można przyrządzić w wolnowarze?

Podczas gotowania nasza rola ogranicza się zazwyczaj do umieszczenia w naczyniu wszystkich składników potrawy, włączenia urządzenia i ustawienia czasu gotowania. Niczego nie musimy mieszać i pilnować. Największą zaletą wolnowarów jest to, że nie wymagają naszego
zaangażowania, a podczas gotowania niemal nie wydzielają pary, co szczególnie latem jest niezwykle istotne, jeśli nie mamy w domu klimatyzacji.
Ponieważ w crock-potach warzywa gotują się wolniej niż mięso, więc wkładamy je w tym samym czasie, układając na dnie misy, a na nich kładąc mięso. 
Jeśli przyrządzamy potrawy ze świeżymi ziołami lub z ryżem, to dodajemy je na około 40-60 minut przed zakończeniem gotowania (1 porcja surowego ryżu na 1 porcję płynu), natomiast śmietanę lub mleko na około 15 minut przed planowanym wyłączeniem wolnowaru.
Podczas gotowania nie ma potrzeby uzupełniania płynów, ani mieszania potraw. Nie musimy się też obawiać, że coś się rozgotuje.
Zgodnie z ideą slow cookingu potrawy gotują się znacznie wolniej niż w standardowych garnkach lub piekarnikach.  Przykładowo czas przyrządzenia 2,5 kg karkówki w jednym kawałku, którą w piekarniku piekłabym około 2,5 do 3 godzin, w wolnowarze wynosi:
  • opcja low - około 9 do 10 godzin
  • opcja high - około 6 do 7 godzin
Gotować w wolnowarach możemy niemal wszystko, począwszy od rosołów i wywarów, przez wszelkiego typu gulasze (zarówno mięsne, jak i mięsno- warzywne lub z samych warzyw), mięsa duszone we własnym sosie, esencjonalne zupy, owoce (doskonałe są powidła śliwkowe z wolnowaru), ale też ryby i owoce morza.
Crock – pot jest też niezastąpiony do przygotowania wspaniałego bigosu i żeberek, węgierskiego leczo i zupy gulaszowej, marokańskiego tajine oraz przepysznej golonki w piwie i rolady boczkowej.  Robiłam w wolnowarze smalec, wytapiając go przez prawie 10 godzin i tak modne ostatnio, wolno gotowane policzki wołowe. Jednym słowem, głównym ograniczeniem  podczas gotowania w wolnowarze jest nasza wyobraźnia.  Początkującym fanom kuchni „slow”, którzy jeszcze nie mają pomysłu co chcieli by przyrządzić  polecam zapoznanie się z przepisami zamieszczonymi na stronie polskiego dystrybutora Crock-Pot® (tutaj link) lub skorzystanie z dołączonej do urządzenia książeczki z przepisami.
W instrukcji do mojego pierwszego wolnowaru (Crock-Pot® 2,4 l) znalazłam podany przez  producenta sposób przeliczania czasu gotowania w tradycyjnym garnku lub piekarniku na czas przyrządzania potraw w wolnowarze. Jest  to oczywiście czas przybliżony, ale w pełni pokrywa się z moimi doświadczeniami.

Czas gotowania w garnku / piekarniku
Czas gotowania w wolnowarze na poziomie „Low
Czas gotowania w wolnowarze na poziomie „high
od 15 do 30 minut
od 4 do 6 godzin
od 1,5 do 2 godzin
od 31 do 45 minut
od 6 do 10 godzin
od 3 do 4 godzin
od 45 minut do 3 godzin
od 8 do 10 godzin
od 4 do 6 godzin

Ile kosztuje gotowanie w wolnowarze

To chyba najczęściej pojawiające się pytanie i zarazem  jeden z największych dylematów podczas zakupu. Wbrew pozorom korzystanie z Crock-Pot’a jest znacznie tańsze, niż mogłoby się wydawać. W poniższej tabeli znajdziecie porównanie kosztów przyrządzenia  tej samej potrawy w trzech różnych modelach, przy czym w przypadku dwóch większych wolnowarów należy pamiętać, że są to ilości, które wystarczą na nakarmienie 5-7 głodnych osób (lub na dwa dni dla mniejszej rodziny) J
Koszt 1kW/h to w naszym przypadku 0.58 pln - maj 2017, obliczenia na podstawie kalkulatora www.calculat.org

wolnowar Crock-Pot® 2,4 l
wolnowar Crock-Pot® 5,7l
Crock-Pot® 6l DuraCeramic Saute
poziom
koszt 1 godziny gotowania
poziom
koszt 1 godziny gotowania
poziom
koszt 1 godziny gotowania
Low 110W/h
6 groszy
Low 170W/h
10 groszy
230W/h na wszystkich poziomach
14 groszy
High 180W/h
10 groszy
High 220W/h
14 groszy
Brak opcji “Warm
Warm 60W/h
3 grosze
Dla porównania – w moim piekarniku koszt pieczenia ciasta przez 55 minut w temperaturze 180C (grzałka góra – dół, bez termoobiegu) wyniósł 89 groszy. 2-kilogramowy kawałek mięsa musiałabym piec co najmniej dwa razy dłużej czyli minimalny koszt oscylowałby w okolicach 1,80 pln
Komu przyda się wolnowar

Zdecydowanie łatwiej byłoby napisać komu Crock – Pot się nie przyda.
Otóż nie przyda się tym, którzy…. nie gotują. 
Wszyscy pozostali w krótkim czasie docenią jego zalety.  Dotyczy to zwłaszcza osób, które dużo czasu spędzają w pracy i po powrocie brak im już sił na przygotowanie sobie ciepłego posiłku.  Potrawy z wolnowaru urozmaicą jadłospis osób, które ze względu na stan zdrowia muszą stosować dietę niskotłuszczową i lekkostrawną oraz wegan i wegetarian. 
Ucieszą się wszystkie Mamy i Babcie, które niemal całą swoją energię poświęcają na zajmowanie się dziećmi, korzystając z wolnowaru nie będą musiały co chwila biec do kuchni, aby sprawdzać czy potrawa się nie przypala lub nie kipi.
Wniebowzięci będą studenci, którzy uczą się z dala od miejsca zamieszkania i nie mogą liczyć na to, że ktoś poda im obiad po powrocie z uczelni.
Jednym słowem trudno byłoby wskazać osoby, którym wynalazek sprzed 70 lat nie ułatwiłby życia.
W naszym przypadku wolnowar okazał się strzałem w dziesiątkę, a gotowanie przestało zabierać nam tak dużo czasu.

Ps. Poniżej linki do kilku przepisów
Wolno duszona marynowana wołowina
Azjatycki bulion z wolnowaru
Węgierska zupa gulaszowa

 


-------
model Crock-Pot 6l DuraCeramic Saute testowałam dzięki uprzejmości polskiego dystrybutora wolnowarów.

wtorek, 9 maja 2017

Wolno duszona marynowana wołowina

Nabraliśmy ostatnio ochoty na "chińszczyznę". To dania, które łączą w sobie wiele zalet - doskonały smak, prostotę przygotowania i aromatyczne przyprawy. Jedynym problemem może być dostępna w Polsce wołowina, która zazwyczaj pochodzi z krów mlecznych i bywa najzwyczajniej w świecie twarda i włóknista. Nawet długie marynowanie nie zawsze pomaga. Zmieniliśmy więc jakiś czas temu sposób gotowania, zamiast przyrządzać ją w woku, wrzucamy wszystko do wolnowaru i... voilà :)
Mamy mięciutką, delikatną wołowinkę i sporo zaoszczędzonego czasu do wykorzystania na własne przyjemności.




Składniki - proporcje dla 4-6 osób
jako miarka posłużyła mi szklanka o pojemności 250 ml
  • około 1 kg wołowiny (nie musi być najwyższej jakości, może być pręga)
  • 1-2 papryczki chili (można zastąpić suszoną papryczką chili w płatkach)
  • 1 duża czerwona papryka
  • 2 duże grzyby mun (opcjonalnie)
  • 1 bardzo duża cebula lub 2 mniejsze
  • 1 marchewka pokrojona w cienkie słupki (opcjonalnie)
  • 4-5 cm kawałek świeżego imbiru 
  • 1 słoik (280 g) pociętych "na zapałki" pędów bambusa w zalewie wodnej
  • 1 szklanka bulionu warzywnego (może być z kostki) lub wody
  • 1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej
Marynata
  • 3/4 szklanki ciemnego sosu sojowego
  • 3/4 szklanki wody
  • 2-3 łyżki oleju o neutralnym smaku
  • 5-6 łyżek stołowych sake lub wytrawnego cherry lub czystej wódki 
  • 2-3 łyżki płynnego miodu (można zastąpić cukrem trzcinowym) 
  • 1 płaska łyżeczka ostrej lub słodkiej mielonej papryki
  • 3/4 płaskiej łyżeczki mielonej trawy cytrynowej
  • 3/4 łyżeczki mielonego pieprzu
Przygotowanie marynaty
Wszystkie składniki wymieszaj ze sobą. Jeśli użyłaś/łeś cukru trzcinowego trzeba mieszać tak długo, aż cukier się rozpuści.

Przygotowanie
Mięso wkładam na kilka godzin do zamrażarki. Teraz przed nami najbardziej uciążliwy etap - zamrożone mięso trzeba pokroić na jak najcieńsze plasterki o wymiarach mniej więcej 3 na 4 cm. Pokrojoną wołowinę zalewam marynatą, tak aby całe mięso było zakryte i odstawiam na godzinę (lub dłużej)  do lodówki.

Na takiej grubości plasterki staram się pokroić wołowinę

Pędy bambusa odsączam z zalewy. Cebulę kroję w cienkie piórka, oczyszczone z gniazd nasiennych papryki w paski, a imbir obieram ze skórki i bardzo drobno siekam. Jeśli dodaję suszone grzyby mun, to najpierw zalewam je gorącą wodą na około 30 minut, a następnie także kroję w paseczki.

Teraz mamy do wyboru dwa warianty.
W przypadku gdy, używacie wolnowarów Crock-Pot z powłoką  DuraCeramic, możecie najpierw podsmażyć wołowinę na ostrym ogniu (pod koniec smażenia można również dodać cebulę).
Jeśli Wasz model ma kamionkową misę, to umieszczamy w wolnowarze wszystkie składniki z wyjątkiem pędów bambusa (najpierw warzywa, później mięso), wlewamy bulion, ustawiamy slow cooker na opcję high, włączamy i w zależności od jakości mięsa mamy około 3,5 do 5 godzin wolnego czasu. Na pół godziny przed końcem gotowania dodajemy pędy bambusa.

Jeżeli podaję wołowinę z ryżem lub makaronem ryżowym to często zagęszczam sos dodając czubatą łyżkę mąki ziemniaczanej wymieszaną z niewielką ilością wody, całość mieszam i gotuję jeszcze około 15 do 30 minut, Gdy jemy obiad z brokułami, nie zagęszczam sosu.
Obiad gotowy!
Smacznego :)


piątek, 5 maja 2017

Czekoladowo - waniliowe muffinki z wiórkami kokosowymi

Bardzo lubię przepisy Doroty, która od dawna jest dla mnie niewyczerpanym źródłem inspiracji. Właśnie na bazie Jej przepisu powstały czekoladowo - waniliowe muffinki z wiórkami kokosowymi.
Przepyszne, doskonałe do popołudniowej kawy, idealne na majowy weekend :)
Sekretem ich cudownego smaku są cukier muscovado i dobrej jakości kakao.


Składniki - na 12 sztuk
wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
  • 125 g mąki pszennej tortowej
  • 125 g masła
  • 2 łyżki dobrej jakości kakao
  • 5 łyżek gorącego mleka
  • 2 duże jajka
  • 70 g drobnego cukru trzcinowego
  • 50 g ciemnego cukru muscovado (dostępny jest m.in. tutaj)
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
Do dekoracji:
  • 1- 2 łyżki wiórków kokosowych
  • polewa czekoladowa
 Ps. Zarówno ciemny cukier muscovado jak i ekstrakt z wanilii są dostępne m.in. w sklepie "Kuchnie Świata"
Przygotowanie

Kakao rozetrzyj z mlekiem na jednolitą masę.  Mąkę wymieszaną z sodą oczyszczoną i proszkiem do pieczenia i przesiej przez sitko. Masło utrzyj z cukrem trzcinowym i cukrem muscovado na puszystą masę, a następnie, nie przerywając miksowania,  dodawaj kolejno po jednym jajku. Kiedy składniki się połączą dodaj kakao, ekstrakt waniliowy i ponownie zmiksuj. Na koniec wsyp przesianą mąkę i delikatniej wymieszaj łyżką.
Foremki do muffinek wyłóż papilotkami, napełnij ciastem, wstaw do nagrzanego do 200 stopni piekarnika i piecz około 20 minut.
Po upieczeniu wystudź na kratce, polej polewą czekoladową i ozdób wiórkami kokosowymi.
Smacznego!

wtorek, 2 maja 2017

Azjatycki bulion z wolnowaru

Dawno nie publikowaliśmy na blogu przepisów na potrawy z wolnowaru, więc przyszła pora aby te zaległości nadrobić. Zwłaszcza, że od kilku lat jest to drugi, zaraz po blenderze, najczęściej wykorzystywany sprzęt w naszej kuchni.
Na zdjęciu powyżej widzicie jeden z naszych slow cookerów, jest to wolnowar marki Crock-Pot o pojemności 5,7 litra (na stronie Crock-Pot znajdziecie dokładne parametry różnych modeli wolnowarów, więc nie będę go tutaj dokładnie opisywać).

Wracając jednak do przepisów - w najbliższym czasie będzie na naszym blogu wolnowarowo, trochę azjatycko, nieco europejsko, wyjątkowo aromatycznie i.... bardzo, bardzo smacznie :)

Mam nadzieję, że nasze kulinarne propozycje przypadną Wam do gustu, a azjatycki bulion z podanego niżej przepisu wejdzie na stałe do Waszego menu.

Składniki
  • 2 -3 duże udka z kurczaka i 1 porcja rosołowa lub 5-6 skrzydełek (można zastąpić około 1 kg wołowiny z kością lub pręgi wołowej)
  • 2-3 duże marchewki
  • 2 średniej wielkości cebule
  • 1 mały por (opcjonalnie)
  • kawałek selera (mniej więcej wielkości jajka)
  • 1 duża pietruszka
  • 1- 2 ostre papryczka chili
  • 1 gałązka trawy cytrynowej
  • kilka grzybów shitake
  • 2 grzyby mun
  • 4-5 ząbków czosnku
  • ok. 6 cm kawałek świeżego imbiru
  • 1 łyżeczka ziaren czarnego pieprzu
  • 1 laska cynamonu (ok. 6 cm długości)
  • 3-4 goździki
  • 1-2 gwiazdki anyżu
  • 1 łyżka cukru palmowego (czasami zastępuję go miodem lub cukrem trzcinowym)
  • 3-4 łyżki sosu sojowego
  • sól do smaku
  • natka kolendry lub pietruszki albo szczypiorek do dekoracji
 *** wegetarianie mogą pominąć mięso, bulion jest bardzo aromatyczny i może doskonale służyć jako baza do innych potraw.


Przygotowanie
Cebule (obrane lub w łupince) opal nad płomieniem lub przekrój na pół i mocno przypal na suchej patelni. Papryczki chili rozkrój i usuń pestki, pozostałe warzywa obierz i ułóż na dnie wolnowaru. Dodaj przyprawy (goździki, cynamon i anyż można najpierw podgrzać przez 2 minuty na suchej patelni, aby wydobyć więcej aromatu), obrany i przekrojony na 2 -3 części kawałek imbiru, czosnek, trawę cytrynową, sos sojowy, cukier palmowy lub jego zamiennik oraz grzyby mun i shitake. Na samym końcu umieść w wolnowarze mięso. Całość zalej zimną wodą do 3/4 wysokości garnka (wszystkie składniki powinny być zakryte).
Czas gotowania
opcja low - około 7 do 8 godzin
opcja high - około 6 do 7 godzin
W przypadku bulionu wołowego wydłuż czas gotowania o 1,5 do 2,5 godziny. Gotując ten bulion na wołowinie najczęściej włączam crock-pot na noc, a rano budzi nas zapach przepysznego rosołu :)
Kiedy bulion nieco przestygnie przecedź go przez gęste sito, ugotowane warzywa możesz wykorzystać do przygotowania sałatki jarzynowej, a mięso i pokrojone w cienkie paseczki grzyby dodać do rosołu przed podaniem.
Tak przygotowany bulion jest bardzo aromatyczny, my najczęściej jadamy go bez makaronu, ale nic nie stoi na przeszkodzie aby serwować go z dodatkiem makaronu ryżowego lub sojowego.

poniedziałek, 1 maja 2017

Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła - Nicole Young

Co pewien czas wraca na naszym blogu temat fotografii kulinarnej, a dziś mamy doskonałą wiadomość nie tylko dla blogerów kulinarnych, ale także dla wszystkich, którzy zajmują się szeroko rozumianą fotografią produktową. Niedawno pojawiło się w księgarniach drugie wydanie książki Nicole S. Young „Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła”.
Napisany przystępnym językiem podręcznik jest adresowany zarówno do osób rozpoczynających swoją przygodę z fotografią kulinarną, jak i tych nieco bardziej zaawansowanych.
W kolejnych rozdziałach autorka prezentuje najważniejsze zagadnienia począwszy od podstaw fotografii i sprzętu fotograficznego, poprzez dobór i rozmieszczenie źródeł światła, stylizację i rekwizyty, kadrowanie i kompozycję, po kreowanie wizerunku w Internecie i dość dokładnie omówioną postprodukcję.


Bardzo pomocne są zamieszczone przy każdym zdjęciu parametry ustawień aparatu oraz informacje o tym, jakim aparatem i jakim obiektywem zostało wykonane zdjęcie.
Jednak największą, moim zdaniem, zaletą "Fotografii kulinarnej" są schematy rozmieszczenia oświetlenia i fotografowanych obiektów względem aparatu. Chociaż nie każdy z nas ma dostęp do profesjonalnego studia lub choćby możliwość rozstawienia softboxów, które jednak trochę miejsca zajmują, że o kosztach ich zakupu nie wspomnę, to blendę i dyfuzor bez problemu możemy wykorzystać w domowych warunkach, aby poprawić wygląd naszych zdjęć.
W ostatnim rozdziale na przykładzie kilku sesji zdjęciowych, Nicole Young krok po kroku wyjaśnia kolejne etapy powstania prezentowanych fotografii - od przygotowania poszczególnych uwiecznionych na zdjęciu elementów na postprodukcji kończąc. Nie mniej ciekawe są uwagi dotyczące stylizacji i kompozycji. Przykładowe zdjęcia zaprezentowane w podręczniku nie tylko cieszą oczy swoim perfekcyjnym wyglądem, ale zostały również szczegółowo omówione.

 Fotografia kulinarna nie jest najprostszą dziedziną, o czym przekonałam się na własnej skórze prowadząc bloga "To gotują Saudyjskie Wielbłądy". Dlatego wszelkie porady zawarte w książce Nicole Young są dla mnie niezwykle cenne, choć nie każdą z nich mogę wykorzystać fotografując w warunkach domowych potrawy, które są przeznaczone do jedzenia. Należy też pamiętać, że nawet bardzo uważne przestudiowanie książki nie uczyni z nas mistrzów fotografii, lepsze zdjęcia możemy uzyskać tylko dzięki wielu godzinom prób i nauce na własnych błędach.


Blogerów kulinarnych może zainteresować także wydana w 2014 roku nakładem wydawnictwa Helion książka Matta Armendariza -  "Fotografia kulinarna dla blogerów" (tutaj recenzja).
A tutaj link do naszych zdjęć kulinarnych -  Pustynny blog - z aparatem w kuchni i po świecie 
Ciekawa jestem co o nich myślicie, więc wszelkie uwagi mile widziane :)

 Tytuł: Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła
Tytuł oryginału: Food Photography: From Snapshots to Great Shots

Autor: Nicole Young
Tłumaczenie: Marek Kania
Wydawnictwo: Helion
Data wydania:  2017
Liczba stron: 262

Książka jest dostępna m.on. w księgarni internetowej Platon24.pl

https://platon24.pl/ksiazki/hardkorowi-bibliotekarze-z-timbuktu-116688/ 

:)

Camelkowe opowieści

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...