poniedziałek, 30 maja 2016

Tort na waflach z masą czekoladową - przepis z 1956 roku

Jako dziecko uwielbiałam andruty. Do dziś pamiętam, jak Tata ucierał w makutrze aksamitny
kakaowy krem.
Poniższy przepis pochodzi z książki "Kuchnia Polska" wydanej w 1956 roku. Zachowałam oryginalną pisownię, ale... prowadziłam jednak kilka udogodnień - czekoladę rozpuściłam w kuchence mikrofalowej, zamiast trzepaczki użyłam miksera a warstwę środkowa posmarowałam kremem z białej czekolady z dodatkiem pasty waniliowej

Składniki
  • 35 dkg cukru-pudru
  • 35 dkg masła
  • 3 żółtka
  • 1 paczka wafli
  • 10–15 dkg czekolady lub 5 dkg kakao
  • wanilia
  • kieliszek spirytusu
  • 10 dkg orzechów włoskich
Przygotowanie
Orzechy przebrać, zemleć. Czekoladę rozgrzać na parze lub w piekarniku. Masło utrzeć na pulchną masę trzepaczką w kształcie rózgi, dodać żółtka, po trochu cukru, czekoladę lub kakao (zagotowane z 5–6 łyżkami wody albo mleka), wanilię, spirytus, zmielone orzechy. Wszystkie składniki bardzo starannie utrzeć. Wafle podsuszyć w piekarniku, wyjąć, ostudzić, przekładać masą czekoladową. Za każdym przełożeniem wierzch dokładnie przycisnąć, boki wyrównać. Na wierzch położyć deseczkę, obciążyć. Gdy masa zastygnie, można torcik polukrować polewą czekoladową.


Wiosenne słodkości 2016

piątek, 27 maja 2016

Ciasteczka z mahlabem (Mahlab cookies)

Przepełnione magią arabskich osad i tajemniczą wonią przypraw dania kuchni bliskowschodniej urzekają nas - expatów niepowtarzalnym smakiem i aromatem. Również arabskie wypieki i słodycze - przygotowywana w domu chałwa, ciasto daktylowe czy ciasteczka ma'amoul weszły na stałe do naszego menu. Część przepisów, które dostaliśmy od zaprzyjaźnionych Saudyjczyków, Pakistańczyków, Libańczyków i Omańczyków to receptury rodzinne - przechodzące z pokolenia na pokolenie. Tak  było m.in. w przypadku chleba naan czy mieszanek przyprawowych.
Ciasteczka z dodatkiem mahlabu po raz pierwszy jedliśmy w Al-Khobar, przywiózł je wówczas z Libanu nasz sąsiad - Naser.
Mahlab (arab.  محلب lub  مَحْلَب )- nazywany też w zależności od regionu mahleb, mahlep, mahalab, mahleppi lub mahlebi to nic innego jak zmielone nasiona wiśni wonnej.
Przyprawa jest bardzo popularna  na całym Bliskim Wschodzie, Turcji i Iranie.
Lekki, słodkawo - kwasy smak z nutą goryczki i urzekającym aromatem migdałów i wiśni, doskonale komponuje się ze słodkimi i wytrawnymi wypiekami -  pieczywem, ciastami i ciasteczkami.
Mahlab dodaje się także do mięs, zwłaszcza jagnięciny i pasztetów.
Podobnie jak gałkę muszkatołową stosuje się go w niewielkich ilościach - zazwyczaj 1/4 do 1/2 łyżeczki na szklankę mąki, a w szczenie zamkniętym słoiczku może być przechowywany w lodówce nawet przez rok.
Największymi producentami tej przyprawy są obecnie Iran i Turcja.
W Polsce doskonałej jakości mahlab można kupić w Tureckim Sklepie, w którym zaopatrujemy się też w pikantną pastę paprykową harrisę i naszą ulubioną  herbatę jabłkową.
Prowadzony przez małżeństwo Martę i Tunça - Turecki Sklep to nie tylko miejsce zakupów. W przypadku wątpliwości zawsze można tam liczyć na fachową poradę i pomoc, a że kuchnia turecka i bliskowschodnia są do siebie zbliżone, to jest to jedno z naszych ulubionych miejsc w Internecie

Składniki - na około 35-40 małych ciasteczek:
  • 135 g miękkiego masła
  • 200 g mąki pszennej
  • 3 czubate łyżki cukru pudru
  • pół łyżeczki mahlabu 
  • opcjonalnie duża szczypta cynamonu
  • 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
Przygotowanie
Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, cukrem pudrem i mahlabem, Przesypać do blendera, dodać pokrojone w kostkę miękkie masło i miksować pulsacyjnie przez około 30-40 sekund, aż do uzyskania ziarnistej konsystencji.
Całość przesypać na stolnicę, zagnieść ciasto i podzielić na dwie trzy części. Każdą z nich rozwałkować na grubość około 3 mm podsypując nieco mąką, aby ciasto nie przyklejało się do wałka i stolnicy.
Wykrawać niewielkie ciasteczka (te które widzicie na zdjęcia nie przekraczają 3 cm średnicy)
Piec w temperaturze 180-200 stopni przez około 12-18 minut lub do lekkiego zrumienienia.
Przechowywać w szczelnie zamkniętym słoiku.
Smacznego :)


Wiosenne słodkości 2016

środa, 18 maja 2016

Marcepanowe ciasteczka maślane

Po powrocie z Omanu Wielbłąd zatęsknił do domowych słodyczy. Ale jako, że większość ekspatów na kontraktach przybiera na wadze, więc słodycze są w domu....  ścisłe reglamentowane.
Na powitanie dostał co prawda roladę z truskawkami, ale więcej w niej było owoców niż bitej śmietany :).
Całkowite odstawienie słodyczy w przypadku mojego Męża nie wchodzi jednak w grę. Robi się marudny i delikatnie to określając.... męczący.
Ponieważ  nic słodkiego w domu nie było, a Wielbłądowi "włączyło" się marudzenie, to sięgnęłam, jak zwykle w takich sytuacjach, po "Moje wypieki i desery" autorstwa Doroty Świątkowskiej.
W tej książce zawsze znajdzie się jakiś przepis, który nie wymaga biegania do sklepu i na którego przygotowanie nie muszę poświecić kilku godzin.
Tym razem wybór padł na proste ciasteczka marcepanowe, ale ponieważ robiłam je już wielokrotnie, to wczoraj pozwoliłam sobie na wprowadzenie drobnych zmian.
Dla zainteresowanych - książka jest jeszcze do nabycia w księgarni internetowej platon24.pl

Składniki - na około 40 ciastek: - przepis oryginalny z książki Doroty Świątkowskiej "Moje wypieki i desery"
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej
  • 130 g masy marcepanowej
  • 60 g drobnego cukru do wypieków lub cukru pudru
  • 90 g masła, w temperaturze pokojowej
  • 2 żółtka
  • 1 łyżeczka ekstraktu z migdałów lub pół łyżeczki aromatu migdałowego
Przygotowanie
Wszystkie składniki na ciastka umieścić w misie miksera i utrzeć na gładkie, miękkie ciasto. Formować w dłoni kulki wielkości orzecha włoskiego,  kłaść na blaszce w sporych odstępach (ciastka rozleją się na boki). Lekko spłaszczyć dłonią. Widelcem wycisnąć na każdym ciastku wzorek kratki
Piec w piekarniku nagrzanym do temperatury 190ºC przez około 12 - 14 minut do uzyskania złotego koloru. Wystudzić na kratce.

Marcepanowe ciasteczka maślane - czyli moje wariacje na bazie przepisu z książki Doroty Świątkowskiej  "Moje wypieki i desery"

Składniki na około 25 ciasteczek:
  • 100 g bardzo zimnego masła
  • 150 g mąki pszennej
  • 50 g masy marcepanowej
  • 2 czubate łyżki cukru pudru
  • 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/3 łyżeczki aromatu migdałowego
Przygotowanie
Masło pokroić w drobną kostkę i bardzo mocno schłodzić. Do zimnego masła dodać pozostałe składniki i rozdrobnić,  aż do uzyskania ziarnistej konsystencji. Całość wysypać na stolnicę, szybko zagnieść i wyrobić w miarę jednolite ciasto, owinąć je w folię spożywczą i odłożyć do lodówki na minimum 1 godzinę.
Po wyjęciu z lodówki z ciasta formować kulki o średnicy około 1,5 cm i układać na wyłożonej papierem do pieczenia blasze lub na silikonowej macie. Przed włożeniem do piekarnika każde ciasteczko lekko spłaszczyć widelcem lub stemplem do ciastek.
Piec około 12-18 minut w temperaturze 190-200 stopni.

http://platon24.pl/ksiazki/moje-wypieki-i-desery-67272/


http://platon24.pl/ksiazki/moje-wypieki-i-desery-67272/Wiosenne słodkości 2016

poniedziałek, 16 maja 2016

Paszteciki z pikantnym nadzieniem

Przepyszne, pikantne paszteciki to doskonała przekąska zarówno na zimno, jak i na ciepło. Pasują nie tylko do czerwonego barszczu, ale też do niemal wszelkich czystych zup np. rosołu czy grzybowej.
Musiałam więc wypróbować nowy przepis z książki Tadeusza Borowicza "Ciasta drożdżowe słodkie i wytrawne" Do wyboru miałam co prawda kilka różnych przedstawionych przez Autora wariantów pasztecików (m.in. paszteciki ziemniaczane czy paszteciki po ukraińsku), ale ponieważ jesteśmy w domu przyzwyczajeni do dość pikantnych potraw, to wybór padł na paszteciki z pikantnym nadzieniem.
Poniżej podaję dwa przepisy - jeden oryginalny zawarty w książce i drugi z moimi modyfikacjami, a recenzję książki znajdziecie tutaj :)

Tadeusza Borowicza "Ciasta drożdżowe słodkie i wytrawne"

Ciasto
  • 25 dag mąki pszennej
  • 2 dag drożdży
  • 1 jajko
  • pół szklanki mleka
  • 5 dag margaryny
  • 1 łyżeczka cukru
  • pół łyżeczki soli
Nadzienie
  • 30 dag upieczonego mięsa wieprzowego lub wołowego
  • 1-2 łyżki bulionu mięsnego
  • pół szklanki wody
  • czerstwa bułka (np. kajzerka)
  • cebula
  • 2 łyżki tłuszczu
  • pieprz, papryka, curry i sól do smaku
Dodatkowo
  • 1/2 jajka
  • tłuszcz do formy
  • mąka do podsypania
Przygotowanie
Przygotuj ciasto: z mleka, drożdży i cukru zrób rozczyn (tutaj przepis). Odstaw na 20 minut. Przesianą mąkę wymieszaj z solą, dodaj margarynę i posiekaj. Wlej rozczyn, wbij jajko i wyrób gładkie ciasto. Odstaw na 30 minut.
Przygotuj nadzienie: zmiel mięso razem z przesmażoną na tłuszczu cebulą i namoczoną, odciśniętą bułką. Dokładnie wymieszaj, dodając w razie potrzeby 1-2 łyżki bulionu mięsnego. Dodaj przyprawy do smaku.
Po wyrośnięciu ciasta rozwałkuj je na oprószonej mąką stolnicy na grubość około 1 cm. Pokrój na kwadraty o boku 10 cm lub prostokąty o wymiarach 8x10 cm. Pośrodku każdego kawałka ułóż trochę nadzienia. Kwadratowe kawałki złóż na pół zlepiając brzegi, a prostokątne zwijaj w rulony. Pokrój je poprzecznie na kawałki długo sci 4 cm Ułóż na natłuszczonej blasze, a po wyrośnięciu posmaruj roztrzepanym jajkiem i piecz w srednio nagrzanym piekarniku przez około 20 minut.



Ciasto - przygotowałam wg przepisu powyżej
    Nadzienie
    • 45 dag mięsa z rosołu (tym razem użyłam tylko mięsa drobiowego)
    • 2-3 łyżki rosołu
    • 1 duża cebula
    • 2 łyżki oleju
    • pieprz, chili, garam masala  i sól do smaku
    Dodatkowo
    • 1/2 jajka
    • tłuszcz do formy
    • mąka do podsypania
    Przygotowanie
    Przygotuj ciasto: z mleka, drożdży i cukru zrób rozczyn (tutaj przepis). Odstaw na 20 minut. Przesianą mąkę wymieszaj z solą, dodaj margarynę i posiekaj. Wlej rozczyn, wbij jajko i wyrób gładkie ciasto. Odstaw na 30 minut.
    Przygotuj nadzienie: zmiel mięso razem z przesmażoną na tłuszczu cebulą. Dokładnie wymieszaj, dodając w razie potrzeby 2-3 łyżki bulionu rosołu. Dodaj przyprawy do smaku.
    Po wyrośnięciu ciasta rozwałkuj je na oprószonej mąką stolnicy na grubość około 3 mm. Pokrój na niewielkie trójkąty. Bliżej podstawy trójkąta ułóż trochę nadzienia, uważając aby nie zabrudzić farszem brzegów i zroluj.  Ułóż na natłuszczonej blasze, a po wyrośnięciu posmaruj roztrzepanym jajkiem i piecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 20- 25 minut lub do zrumienienia.

    http://platon24.pl/ksiazki/ciasta-drozdzowe-slodkie-i-wytrawne-97782/http://platon24.pl/ksiazki/ciasta-drozdzowe-slodkie-i-wytrawne-97782/ 
    http://platon24.pl/ksiazki/ciasta-drozdzowe-slodkie-i-wytrawne-97782/

    czwartek, 12 maja 2016

    Smaczne fotografie - czyli "Fotografia kulinarna dla blogerów"

    Moja przyjaźń z aparatem fotograficznym zaczęła się kilka lat temu. Od tego czasu jakiś Nikon zawsze towarzyszył nam w podróżach i tułaczce po świecie. I nie miało znaczenia, że mój "podręczny" bagaż znacznie przekraczał limity wagowe wszelkich linii lotniczych, choć zawierał jedynie sprzęt fotograficzny. Aparat stał się moim przyjacielem i nieodłącznym towarzyszem doli i niedoli.
    Podczas pobytu w Arabii Saudyjskiej zaczęliśmy prowadzić blogi - jeden dotyczący codziennego życia Polaków w krajach  Zatoki Perskiej ("W pustyni bez puszczy czyli Arabia Saudyjska i Oman oczami Polaka"), drugi - zatytułowany "Kulinaria - potrawy z różnych stron świata", aby mieć zawsze "pod ręką" nasze ulubione przepisy.
    I wtedy pojawił się problem - oboje dobrze radzimy sobie w fotografii reporterskiej, ale zdjęcia jedzenia to już nieco inny rodzaj fotografii.
    Moje początki fotografii kulinarnej były.....
    Nie, nie były trudne. Były najzwyczajniej w świecie nieudane. Kiedy dziś patrzę na swoje pierwsze zdjęcia potraw, często zastanawiam się, jak mogłam takie "coś" opublikować. Z czasem było coraz lepiej, ale zawsze czegoś tym zdjęciom brakowało.
    Nadal się jednak uczę i w tym wypadku wydana nakładem Wydawnictwa Helion "Fotografia kulinarna dla blogerów" autorstwa Matta Armendariza stanowi dla mnie nieocenioną pomoc.
    Napisany prostym,  zrozumiałym nawet dla laika językiem, poradnik jak fotografować jedzenie, pozwolił mi uniknąć wielu błędów (taką mam przynajmniej nadzieję) i poprawił mój warsztat fotografa. Nauczyłam się też, jak domowym sposobem, niezależnie od kraju zamieszkania i przy niewielkim nakładzie finansowym stworzyć interesujące rekwizyty do zdjęć czy modyfikatory światła, choćby wykorzystując do tego m.in. latarkę i piłeczkę pingpongową. Dowiedziałam się także  jak za pomocą folii rozproszyć światło lub doświetlić zdjęcie i wreszcie (co było dla mnie bardzo ważne) - w jaki sposób kadrować zdjęcia potraw.
    Przykład ? 
    Proszę bardzo - ponieważ nie mam drewnianego stołu z desek, więc w jednym ze sklepów ogólnobudowlanych kupiłam za 5 złotych.....  podest tarasowy, który na moich zdjęciach pełni rolę stołu.

    Odnośnie sprzętu fotograficznego - w pełni zgadzam się też z tezą  Matta Armendariza
    "korzystaj z tego co masz" Te słowa to poniekąd parafraza znanego chyba każdemu fotografowi zdania Chase Jarvisa  "The best camera is the one that’s with you", które stanowi zarazem  motto. naszej strony internetowej (tutaj link)
    Z ciekawości zrobiłam zdjęcie tej samej potrawy korzystając z trzech różnych aparatów (dwie lustrzanki i kompakt) oraz telefonu komórkowego. Po drobnych poprawkach zdjęcia z aparatów fotograficznych nie różniły się od siebie zbyt mocno. Najgorzej wypadło zdjęcie z telefonu, ale choć nie nadaje się raczej do druku to na potrzeby bloga mogłabym je wykorzystać.
    Bardzo dużą zaletę poradnika "Fotografia kulinarna dla blogerów" stanowią opatrzone komentarzami Matta Armendariza zdjęcia i grafiki, na podstawie których autor w przystępny sposób wyjaśnia m.in. jak wielką rolę w fotografii kulinarnej odgrywają aranżacja, kadr i światło oraz jak powinien być ustawiony aparat względem jego głównego źródła. Jednym słowem, co zrobić, aby światło stało się Twoim przyjacielem.
    Tym co jest moim zdaniem niezmiernie ważne dla nas blogerów kulinarnych, to fakt, że wszystkie fotografowane potrawy można ze smakiem skonsumować :)
    Mimo, iż pierwsze przygody z fotografią mam już dawno za sobą, a na naszym koncie pojawiły się też drobne sukcesy (nasze zdjęcie znalazło się m.in. na okładce wydanej niedawno książki) to "Fotografia kulinarna dla blogerów" okazała się dla mnie nieocenioną pomocą w przygotowywaniu zdjęć na potrzeby bloga i naszej strony internetowej.
    Zresztą zobaczcie sami :)
    Tutaj link do naszych zdjęć kulinarnych

    http://platon24.pl/ksiazki/fotografia-kulinarna-dla-blogerow-72517/
    http://platon24.pl/ksiazki/fotografia-kulinarna-dla-blogerow-72517/
    http://platon24.pl



    poniedziałek, 9 maja 2016

    Jak wygląda życie saudyjskiej księżniczki.....

    Jest nam niezmiernie miło pochwalić się naszym PT Czytaczom i Lubiaczom, że
    11 maja nakładem wydawnictwa Znak Literanova ukaże się książka
    "Za drzwiami pałacu"
     Na okładce książki zostało umieszczone wykonane przez nas zdjęcie :)

    Już za kilka dni zapraszamy na kolejny blogowy konkurs książkowy, w którym nagrodą będzie opowieść Cay Garcia - osobistej asystentki saudyjskiej księżniczki, o tym jak wygląda życie "Za drzwiami pałacu"
    Konkurs zostanie ogłoszony na naszym blogu "To czytają Saudyjskie Wielbłądy" oraz na naszych stronach na Facebooku.



    poniedziałek, 2 maja 2016

    Indyjska zupa z czerwonych buraków i pomidorów

    Panchami moja sąsiadka z compoundu w Al-Khobar jest prawdziwą kopalnią wiedzy na temat kuchni indyjskiej. Mimo, że pochodzi ze stanu Assam (północno-wschodnie Indie), to ze względu na pracę męża miała okazję mieszkać w wielu zakątkach subkontynentu.
    To właśnie od Panchami dostałam przepis na zupę krem z buraków i.... pomidorów.
    A tutaj znajdziecie więcej naszych zdjęć, nie tylko kulinarnych  :)

    Składniki - proporcje na dwie - trzy osoby
    • 2 średniej wielkości buraki 
    • 3 średniej wielkości pomidory (lub pomidory z puszki)
    • 1-2 nieduże marchewki
    • 1 duża czerwona cebula (w Indiach czerwona cebula jest znacznie tańsza niż biała)
    • 700 - 800 ml bulionu warzywnego lub drobiowego
    • 2-3 ząbki czosnku, posiekane
    • 2-3 łyżki oleju lub oliwy
    • 1-2 łyżeczki soku z cytryny 
    • sól i pieprz i szczypta cynamonu do smaku
    Przygotowanie
    Buraki, pomidory i marchew umyć, obrać ze skórki i drobno pokroić.
    Cebulę i czosnek posiekać. W garnku o grubym dnie lub w szybkowarze rozgrzać olej, dodać cebulę i czosnek i smażyć przez 4-5 minut, aż cebula nieco zmięknie.
    Dodać pokrojone buraki i marchewkę i ciągle mieszając smażyć smażyć przez 3-5 minut. Po tym czasie dodać pomidory i podsmażać przez kolejne 5-6 minut, a następnie zalać warzywa bulionem, doprawić do smaku i gotować aż buraki będą miękkie (w tradycyjnym garnku zajmuje to około 40 minut, w szybkowarze około 10 minut)
    Kiedy zupa przestygnie całość zmiksować na krem.
    Przed podaniem podgrzać, udekorować gęstym jogurtem lub śmietaną i listkami kolendry lub mięty.

    Camelkowe opowieści

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...